Do czego nie mogę się przyzwyczaić w Holandii?

Alex Talmon unsplash

Foto: Alex Talmon unsplash

Najpierw entuzjastycznie zapisałam się do udziału w projekcie Klubu Polek na Obczyźnie, a potem kilka dni zastanawiałam się, co ja właściwie napiszę, bo przecież ponoć do wszystkiego można się przyzwyczaić. Kiedy wzięłam kartkę papieru, słowa same popłynęły i oto jest. Okazało się, że wcale nie tak mało!
Nie mogę się przyzwyczaić:

Do zimna przenikającego wgłąb twoich kości, mimo że temperatura na plusie
Do kierowców, którzy nagminnie łamią przepisy ruchu drogowego i nic sobie z tego nie robią.
– Jeżdżą bez świateł, mimo że europejskie przepisy ruchu drogowego wyraźnie im to nakazują
– nie potrafią wyprzedzać na autostradzie, zajeżdżają drogę non stop
– nie dają kierunkowskazu, gdy skręcają w mieście
– wymuszają pierwszeństwo
– trąbią, gdy im się wydaje, że ktoś za długo zwleka z reakcją
– rysują lub uszkadzają ci auto i się do tego nie przyznają
– parkują jak popadnie i gdzie popadnie, nie myśląc o innych użytkownikach ruchu
– nie przepuszczają pieszych na przejściu
Do autobusów, które ciągle się spóźniają albo odjeżdżają za wcześnie
Do kierowców autobusów, którzy są przekonani, że wiozą worki z kartoflami, a nie ludzi
Do lekarzy rodzinnych, którzy na wszystkie przypadłości przepisują paracetamol i są wszystkimi specjalistami po trochu, a pacjent ma być cicho i robić, co każą
Do tego, że w poniedziałek prawie wszystkie sklepy otwarte są dopiero od trzynastej
Do tego, że w sobotę apteka otwarta jest tylko w szpitalu
Do tego, że homeopatia tutaj to czarna magia i nawet nie się nie dowiesz, że istnieje
Do sąsiadki z dołu, która przychodzi mi mówić, że moje dzieci są nienormalne, bo biegają w domu, zwłaszcza odkąd Synek zaczął chodzić
Do tego, że dzieci z klasy czy szkoły Syna, mimo że cię znają nigdy nie powiedzą „Dzień dobry”. Nie tylko do mnie. Po prostu nikomu nie mówią! Co za wychowanie!
Do tego, że rodzice mają głęboko gdzieś, co się z ich dziećmi dzieje i co uskuteczniają w szkole
Do tego, że szkoła próbuje rozwiązać wszystkie problemy sama, nie informując w porę rodziców
Do tego, że rowerzyści to święte krowy i po prostu jadą, nie patrząc, gdzie
Do tego, że nawet pani, sprzedająca ci bułki w piekarni, chce o tobie wszystko wiedzieć, choć to akurat jest miłe
Do tego, że najpierw idziesz do optyka, a nie do okulisty
Do tego, że nie ma tu prywatnych gabinetów pediatrycznych ani ginekologicznych
Do tego, że ubezpieczenie zdrowotne kosztuje majątek, a i tak o skierowanie do specjalisty trzeba walczyć
Nie mogę się przyzwyczaić do pogardliwych spojrzeń niektórych ludzi, o dziwo nie Holendrów samych, gdy słyszą, że mówię innym językiem

Tekst napisałam dawno temu, gdy tylko projekt ruszył. Pewnie w tych słowach czuć nieco wściekłość, a nieco bezsilność. Momentami tak się tu czuję. Na szczęście nie codziennie, inaczej nie widziałabym sensu w pozostawaniu tutaj. W tej chwili nie widzę sensu w wyjeżdżaniu gdziekolwiek. Wydarzenia ostatnich dni sprawiły, że myślę o wszystkim nieco inaczej, przyglądam się temu światu z innej perspektywy. Zmierza w dziwnym, niezrozumiałym dla mnie kierunku. Zastanawiam się, co będzie za dwadzieścia lat, gdy może już mnie nie będzie. Jak odnajdą się w nim moje dzieci? I czy warto sprowadzać na niego jeszcze inne?
Życie trwa. A w nim wszystko, do czego nie mogę się przyzwyczaić wydaje się totalną bzdurą. Mam dziś refleksyjno-filozoficzny nastrój. Niedługo o tym, co w Holandii lubię.

Ten tekst powstał w ramach jesiennego projektu Klubu Polki na Obczyźnie. Dedykujemy go akcji „AUTOSTOPEM DLA HOSPICJUM” – Przemek Skokowski wyruszył autostopem z Gdańska na Antarktydę, by zebrać 100 tys. zł. na Fundusz Dzieci Osieroconych oraz na rzecz dzieci z Domowego Hospicjum dla dzieci im. ks. E. Dutkiewicza SAC w Gdańsku. Na chwilę obecną brakuje 35 tys. Jeśli podoba Ci się nasz projekt, bardzo prosimy o wsparcie akcji dowolną kwotą.

Więcej informacji: https://www.siepomaga.pl/r/autostopemdlahospicjum

Reklamy

2 thoughts on “Do czego nie mogę się przyzwyczaić w Holandii?

  1. Myślałam, że bałagan w ruchu drogowym, brak sygnalizacji i łamanie przepisów to domena krajów południa. A jednak nie. Może Marokańczycy są w tym nawet gorsi od Holendrów (na szczęście mój jest wyjątkiem) ale z tego co piszesz to Hiszpanie są na drogach dużo dużo od nich lepsi i do tego bardzo kulturalni. Niedogodności u lekarza, problemy z ubezpieczeniem nie brzmią zachęcająco. Ale ważne, że pyzwyczaiłaś się i wkrótce pokażesz jasne strony holandii.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s